sobota, 1 listopada 2014

Prolog

Spoglądałam na niego spod zmęczonych oczu. Czułam jego szybki oddech.
-Proszę, nie zostawiaj mnie.
-Nie mam takiego zamiaru. - Odpowiedział mi, zachrypniętym głosem.
Widziałam jak chłopak zaczął płakać. Przytuliłam go z całych sił.
-Kocham Cię. - Odchrząknęłam.
Po tych słowach naszła głucha cisza, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Chwyciłam go za rękę i widziałam jak jego powieki opadają. 
Nagle z nieba zaczął padać rzęsisty deszcz, który idealnie współgrał z kroplami wody na moich policzkach. Płakałam i nim się obejrzałam, chłopak znikał. Zaczął uciekać spod moich dłoni; przestałam go czuć. Próbowałam go dotknąć, ale tak jakby go nie było. Nie wiedziałam co się dzieje. Zaczęłam panikować, a jego już nie było. Krzyczałam. Nie mogłam się opamiętać. Klęczałam na zimnym asfalcie, między jednym mrocznym lasem a drugim. Czy to koniec?

Mam nadzieje, że podoba wam się prolog.
Jeżeli ktoś chcę, może zostać powiadamiany o nowych postach.
Wystarczy napisać w komentarzu
Pozdrawiam, Szitosu.